moje sprawdzone przepisy
niedziela, 05 września 2010

 

 

Od dawna planowałam zrobić to ciasto, gdyż uwielbiam połączenie bitej śmietany z czekoladą :) Jak się okazało, nie tylko ja. Tak nam posmakowało, że rodzinka zajadała się tym ciachem przez dwie niedziele z rzędu;)

Stracciatellę zrobiłam w dwóch wersjach, na jasnym i na ciemnym biszkopcie. Obie bardzo dobre:)

Inspiracją do wykonania ciasta był deser dr Oetkera z serii Desery świata.



 

Składniki:

Biszkopt z 6 jaj (jasny lub ciemny)

Masa: 250 ml śmietany 30% (lub 2 śnieżki - wtedy dodajemy mleko, ale cukru już nie), 1/2 tabliczki czekolady (u mnie gorzka), 1 łyżeczka cukru waniliowego, 2 łyżki cukru pudru, 1 czubata lub 2 płaskie łyżeczki żelatyny

Do nasączenia: 1 szklanka kawy rozpuszczalnej z 3 łyżeczek, z mlekiem i 2 łyżeczkami cukru

Wierzch: 125 ml śmietany 30% (lub 1 śnieżka), 1 łyżka cukru pudru, 1 płaska łyżeczka żelatyny, 1/2 tabliczki czekolady (u mnie mleczna)

 

Biszkopt przekroić na pół. Nasączyć przestudzoną kawą.

Przygotować masę. W tym celu ubić śmietanę z cukrami, dodać rozpuszczoną w niewielkiej ilości gorącej wody ostudzoną żelatynę. Na koniec dodać pokrojoną (lub starkowaną) na niewielkie kawałki czekoladę. Delikatnie wymieszać.

Wyłożyć masę na jeden blat biszkoptu, przykryć drugim.

Ubić rpozostałą śmietanę z cukrem, połączyć z ostudzoną żelatyną, posmarować na cieście. Wierzch udekorować wiórkami z czekolady. Schłodzić w lodówce.


Smacznego! :)


Tagi: słodkie
13:50, ilka_86 , ciasta
Link Komentarze (11) »
czwartek, 02 września 2010

 

 

Jak podaje Wikipedia...

Cukier waniliowy to składnik deserów w kuchni środkowoeuropejskiej i Skandynawii. Przyrządzany z cukru buraczanego łączonego z laskami wanilii lub z ekstraktem wanilii. Poza Europą jest kosztowny i trudny do nabycia. Łatwy do sporządzenia w warunkach domowych - wystarczy zmieszać cukier mielony z laskami wanilii i pozostawić przez kilka tygodni. Cukier wanilinowy, o uboższym (ze względu na obecność jednej tylko spośród substancji aromatycznych wanilii) aromacie, sporządzany jest z cukru i waniliny.

 

 

Przepis na ten cukier widziałam u bardzo wielu Blogowiczek, wobec czego i ja postanowiłam spróbować tego prawdziwego WANILIOWEGO cukru.

Na początku lipca zamówiłam wanilię na Allegro, jednak coś długo nie przychodziła. Jednak po miesiącu, gdy już zwątpiłam w ludzką uczciwość, otrzymałam te pięknie pachnące ciemnobrunatne laski:)

13 sierpnia wzięłam się za domową produkcję cukru aromatyzowanego prawdziwą wanilią. Już po tygodniu użyłam do naleśników. Jest nieporównywalnie lepszy od tego sklepowego, czyli wanilinowego.

Szykuję się na dalszą produkcję tego cukru, w tym celu zakupiłam wczoraj całe kilo drobnego cukru i będę działać, a potem obdarowywać najbliższych:)



Źródło: Dorotka z blogu Moje wypieki.


Składniki:

  • 2 szklanki drobnego cukru
  • 1 laska wanilii

Cukier wsypać do szczelnego pojemnika (u mnie wyparzony suchy słoik). Laskę wanilii przeciąć wzdłuż, zeskrobać nasionka, wymieszać z cukrem. Pustą laskę wanilii przeciąć na 2 - 3 części, również zakopać w cukrze. Zamknąć pojemnik. Wstrząsnąć. Cukier jest gotowy do użycia po 1 - 2 tygodniach. Można go używać jak zwykłego, granulowanego cukru.


Smacznego!  :)


20:27, ilka_86 , inne
Link Komentarze (11) »
środa, 01 września 2010

 

 

Kolejna pyszna fasolkowa propozycja na obiadek. Tym razem w serowej otoczce:) Nie znałam wcześniej  tego sposobu na przyrządzenie szparagowej, jednak spróbowałam i bardzo mi posmakowało:) Polecam!

 

Źródło: Marta W. z WŻ-u.

  • fasolka szparagowa
  • 100 g serek topiony śmietankowy
  • ok. 10 dag ostrego sera zółtego
  • 3-4 łyżki mleka
  • natka pietruszki
  • sól
  • pieprz

 

Fasolkę gotujemy w osolonej wodzie na miękko. Odcedzamy.
Do rondla wrzucamy topoiny ser, pokrojony na mniejsze kawałki ser zółty, mleko , przyprawy. Z solą byłabym ostrożna gdyż sery są słone a do tego już fasolka jest ugotowana w słonej wodzie.
Podgrzewamy składniki i jak już zaczną się roztapiać wrzucamy ugotowaną fasolkę. Gotujemy mieszając do momentu aż serki całkiem się roztopią,
a fasolka będzie dokładnie obtoczona sosem.

Na koniec posypujemy posiekaną natką pietruszki.

 

Smacznego! :)

wtorek, 31 sierpnia 2010

 

 

Lekka, pyszna, zdrowa, szybka w wykonaniu sałatka z serkiem wiejskim i sezonowymi warzywami. Można dodać do niej świeżą paprykę.

Kiedyś bardzo często robiłam tę sałatkę. Podane proporcje między serkiem a warzywami można oczywiście dowolnie zmieniać;)


 

Składniki:

  • 200 g serka wiejskiego (u mnie Piątnica)
  • 2 pomidory
  • 1 zielony ogórek
  • cebulka
  • szczypiorek
  • sól (ostrożnie, bo serek jest już solony)
  • pieprz


Pomidory sparzyć, obrać ze skórki, pokroić w grubsza kostkę. Ogórka także obrać, pokroić w grubsze ćwierćplasterki. Cebulkę obrać, drobno posiekać, sparzyć na sitku. Szczypiorek drobno pokroić. Do warzyw dodać kubeczek serka. Wymieszać. Doprawić solą i pieprzem do smaku.

Można schłodzić w lodówce, albo od razu zajadać.

 

Smacznego! :)

 

niedziela, 29 sierpnia 2010

 

 

Placki są chrupiące, mega aromatyczne i naprawdę dobre. Podałam je z sosem czosnkowym i sałatką z pomidorów. Najlepsze na gorąco, prosto z patelni, z pysznie ciągnącym się serem... ;)

Bazowałam na przepisie na placki ziemniaczane, który znajdziecie tutaj. Dodatek czosnku, ziół i sera niesamowicie zmienił smak tych zwykłych pospolitych placków. Niebawem szykuje się na kolejną wariację na temat ziemniaczanych;)

 

 

Składniki:

  • ok. 1 kg ziemniaków
  • 1 cebula
  • 1-2 ząbki czosnku
  • starty żółty ser (ok. 20 dag)
  • 2 jajka
  • ok. 2-5 łyżek mąki pszennej (w zależności od zawart. wody w ziemniakach)
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • ulubione zioła (lubczyk, bazylia, oregano, tymianek)
  • sól
  • pieprz
  • olej do smażenia

Ziemniaki obrać, zetrzeć na tarce na małych oczkach, osączyć na sitku. Cebulę i czosnek obrać i drobno posiekać. Po chwili odlać wodę z ziemniaków, a skrobię z dna naczynia dodać do masy. Wbić jajka, dodać pokrojoną cebulkę i czosnek oraz oba rodzaje mąki. Doprawić do smaku solą, pieprzem i ziołami. Dodać na koniec starty ser.
Smażyć placki na rozgrzanym oleju na patelni. Kłaść w tym celu porcje masy łyżką (po 3 placki na patelnię).
Potem dokładnie osączyć na ręczniku papierowym.
Podawać z ulubionym sosem i surówką.

 

Smacznego! :)

 

piątek, 27 sierpnia 2010

 

 

To ciasto zawsze się udaje, nie ma obaw, że wyjdzie zakalec, nawet gdy użyjemy mrożonych owoców. Wszystkim smakuje i każdy prosi o dokładkę;) Jest lekkie, przypomina strukturą biszkopt, przez co zyskał wielkie moje uznanie.

Takie ciasto najlepiej smakuje jeszcze ciepłe, posypane z wierzchu cukrem pudrem, nie jest suche, zachowuje świeżość na następny dzień, a może i dłużej, ale u mnie znika w zatrważającym tempie;)

Bardzo lubię takie proste, domowe ciasta z dodatkiem owoców, toteż mam ich kilka w kolekcji. Upiekłam już kilka Biszkoptów z truskawkami, z rabarbarem, z jabłkami, a także Ciasto z brzoskwiniami.


 

Źródło: Dorotka z blogu Moje wypieki (Z moimi małymi zmianami, uwzględniającymi wielkość formy, na której piekłam).


Składniki na formę 40x25 cm:

  • 7 jajek
  • 1 i 3/4 szklanki cukru
  • 1/2 szkl. oleju
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 2 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • owoce: świeże lub zamrożone (u mnie mrożone trukawki i jagody) - ok. 60 - 80 dag
  • ew. 1 łyżka kakao (tylko jeśli podzielicie ciasto na 2 części)

Białka oddzielić od żółtek. Ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając stopniowo cukier, ubijać. Dodać żółtka, po kolei, ubijając. Wlewać olej, dalej ubijając. Mąkę z proszkiem - przesiać, delikatnie wmieszać do ciasta.

Ciasto wlać do formy 40 x 20 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzch wysypać owoce (mrożonych nie rozmrażać!). Piec w temperaturze 170ºC przez około 45 - 60 minut (lub nawet dłużej, do tzw. suchego patyczka). Jeśli góra za bardzo się będzie przypiekać - przykryć wierzch folią aluminiową.

Po wystudzeniu można oprószyć cukrem pudrem.


Smacznego :)

czwartek, 26 sierpnia 2010

 

 

Bardzo smaczne, maleńkie krucho-maślane ciastka. Za pomocą szprycki można wyczarować rozmaite ciasteczkowe cuda. Niestety moje pod wpływem wysokiej temperatury straciły swoją urodę, jednak ich smak zrekompensował tę stratę;)

Miłej zabawy!

 

 

Źródło: Nadia z forum CinCin.


Składniki:

  • 125 g masła
  • 125 g cukru
  • kilka kropli esencji waniliowej
  • 1 jajka
  • 220 g mąki
  • szczypta soli


Piekarnik rozgrzać do 180*C. Masło i cukier utrzeć w misce, dodać jajko i esencję waniliową, wymieszać. Dodać przesianą mąkę i sól. Wszystkie składniki wymieszać dokładnie drewnianą łyżką, aż do uzyskania dość gęstego ciasta. Blachę wyłożyć pergaminem. Za pomocą szprycy wyciskać
ciasteczka w różnych kształtach.
Piec 12-15 minut, aż ciasteczka lekko się zrumienią.


Smacznego! :)


środa, 25 sierpnia 2010

 

 

Co to jest naleśnik każdy zapewne wie, jadł na słodko czy słono, ale czy wiemy skąd pochodzą i kiedy zaczęto je przyrządzać?? Ja nie wiedziałam, aż do dzisiaj. Zapraszam do lektury:))

 

Naleśnik – proste danie mączne smażone na patelni.

Prawdopodobne jest, że polska nazwa naleśnik pochodzi ze złączenia wyrazów nalewać i maślanka, ponieważ pierwsze naleśniki były kwaśne, robione z ciasta na bazie śmietany lub maślanki a nie słodkiego mleka.

Nie wiadomo dokładnie gdzie po raz pierwszy zaczęto przyrządzać naleśniki, prawdopodobnie miało to miejsce już w starożytności. Podaje się je i w Chinach i w Europie. Włosi twierdzą, że wynaleziono je we Florencji, skąd w XVI wieku Katarzyna Medycejska przywiozła je do Francji, gdy wyszła za mąż za francuskiego króla.

Naleśniki te miały pochodzić z Florencji – serca włoskich naleśników. Z kolei inna wersja mówi, że pierwsze naleśniki powstały w Chinach w około IV w. p.n.e. i były przyrządzane z ciasta ryżowego, oraz spożywane z warzywami. A stamtąd dotarły na Bliski Wschód i później do Europy.

Jakkolwiek było, w Europie przepis na naleśniki urozmaicono. Na przykład w Niemczech dodawano do ciasta jaja, a w Anglii mieszano z piwem. Przez cały wiek XVI i XVII naleśniki były ulubionym daniem w Holandii zarówno wśród biednych, jak i bogatych. Szybko weszły w codzienną dietę mieszkańców Europy, a nawet stały się elementem świąt i wierzeń.

Ciekawą tradycją naleśników, połączoną z obchodem świąt, mogą pochwalić się Francuzi. Są wśród nich lubiane do tego stopnia, że doczekały się nawet własnego święta o nazwie Chandeler. Przypada ono na dzień święta Matki Boskiej Gromniczej, a więc 2 lutego. Francuscy chłopi wierzyli, iż nie przyrządzanie naleśnika w ten dzień przyczyni się do zepsucia plonów zboża. Zwyczaj kazał gospodarzowi smażyć naleśniki, a podczas smażenia pierwszego, trzymać w lewej ręce złotą monetę, drugą zaś jednocześnie porzucać na patelni naleśnika. Monetę zawijał w naleśnika i obchodził z nim po całym gospodarstwie, a następnie odkładał na wysoką szafę na cały rok. Po roku starego naleśnika zastępował nowy, a monetę ofiarowywano pierwszemu żebrakowi, który przechodził koło domu. Cały ten zwyczaj miał zapewnić szczęście i dostatek gospodarzom na cały rok.

Popularność naleśników zataczała coraz szersze kręgi, aż w końcu ich smak poznali także Polacy. Pierwsze informacje na temat naleśników w Polsce pochodzą z XVI wieku i co ciekawe - nie bardzo przypominały dzisiejsze. Były robione z gruboziarnistej mąki żytniej. Ich ciasto było nieco grubsze i bardziej suche. Pieczone bezpośrednio na płycie kuchennej, były częstym staropolskim pożywieniem. Do dziś w Polsce grono gospodyń hołduje starym obyczajom i wypieka właśnie takie naleśniki.

w XIX wieku zaczęły powstawać coraz to różniejsze rodzaje naleśników. Wymyślono wtedy naleśniki Suzette, które swą nazwę zawdzięczają imieniu Francuzki, która stała się wybranką serca przyszłego króla Anglii, Edwarda VII (1841-1910). Zlecił on swojemu kucharzowi przygotowanie wyjątkowego deseru dla Suzette. Były nim naleśniki z pomarańczami w likierze pomarańczowym. Niechcący kucharz podpalił likier, a że działo się to na oczach wszystkich, mistrz nie mając innego wyjścia, z kamienną twarzą podał ślicznej Lady płonący deser.


Ich popularność jest tak duża, że obecnie w Anglii jest dzień „naleśnikowego obżarstwa”, który przypada na ostatnią dobę przed wielkim postem, a więc między 2 lutym a 9 marca. Ale tak naprawdę, jada się je przez cały rok, a smak wszystkich naleśników - od tych posypanych tylko cukrem, poprzez te podane na ostro z mięsem, aż po wykwintne naleśniki Suzette serwowane w likierze pomarańczowym, otoczone wianuszkiem ognia – jest tak cudowny, że figurują one w menu wielu restauracji na całym świecie.


Źródła: Wikipedia i Foody.


 

Naleśniki robione pod wpływem impulsu, wyszły mega dobre, połączenie pomarańczy z czekoladą nie zawiodło:) Ruloniki można nadziewać dowolnym dżemem, u mnie był truskawkowy i jabłkowy mus;)

Wykonanie jest banalne więc to raczej sposób podania niż przepis:)

Najpierw smażymy naleśniki. Tu przepis na ciasto naleśnikowe, ale zawsze robię na oko, bo wiele zależy od mąki jakiej używamy:) Konsystencja nie może być za rzadka, ani za gęsta. Na 1 pomarańczę potrzebujemy 4 naleśniczki. Każdego smarujemy ulubionym dżemem, zwijamy w rulon. Pomarańczę sparzamy, kroimy na 8 cząstek. Rulony dekorujemy sosem czekoladowym i ósemkami pomarańczy.

 

Smacznego! :)

 

Naleśniki na Ilonkowie:

NA SŁODKO:

Czekoladowe naleśniki

Naleśniki z bananami

Naleśniki z serem

Naleśniki z dżemem i czekoladą

Naleśniki ze słonecznikiem i płatkami owsianymi

 

NA SŁONO:

 

wtorek, 24 sierpnia 2010

 


Jak podaje Wikipedia... Paprykarz szczeciński to sprzedawane w puszkach konserwowych zmielone mięso rybie (zwykle stanowi 40% paprykarza) z ryżem, cebulą, koncentratem pomidorowym, w oleju roślinnym, z dodatkiem różnych przypraw i soli.

Paprykarz szczeciński został opracowany w połowie lat 60. przez pracowników laboratorium PPUDiR Gryf ze Szczecina na zlecenie szefa produkcji Wojciecha Jakackiego. Paprykarz szczeciński był wynikiem pomysłu racjonalizatorskiego na zagospodarowanie odpadów po wykrawaniu kostki rybnej z zamrożonych bloków rybnych. Pierwowzorem paprykarza szczecińskiego była afrykańska potrawa czop-czop, którą na początku lat 60. skosztowali i zachwycili się jej smakiem technolodzy z polskich statków-chłodni podczas pobytu w portach u wybrzeży Afryki Zachodniej.

Obecnie (od poczatku lat 90) paprykarz szczeciński nie jest produkowany w Szczecinie. Ponieważ nazwa "paprykarz szczeciński" nie była zastrzeżona, podobne wyroby rybne pod tą nazwą produkuje wiele różnych firm na terenie kraju.

Pod koniec lipca 2010 marszałek województwa zachodniopomorskiego zwrócił się do Ministerstwa Rolnictwa o wpisanie Paprykarza Szczecińskiego na Listę Produktów Tradycyjnych i tym samym wynikła szansa na zakończenie długiej batalii o odzyskanie przez Szczecin praw do kultowej puszki. Obecnie procedura jest w toku.

 

Jak widzicie, Paprykarza nie wymyślono wczoraj, ale już kilkadziesiąt lat temu! Najlepsze, że samemu w domu można przemienić się w kuchennego laboranta, odtwarzając smak tegoż specjału;)

p.s. Z podanej ilości składników wychodzi naprawdę spora porcja, więc radzę robić z połowy, albo przygotować pastę z całości, a następnie przechowywać w słoiku w lodówce.


Źródło: p. Irenka i p. Andrzej z blogu Grumko.


Składniki:

1 duża makrela wędzona,
100 g ryżu długoziarnistego,
1 cebula,
3 łyżki oliwy z oliwek,
200 g przecieru pomidorowego,
sól,
pieprz,
jak ktoś lubi bardziej ostro to również chilli

Ryż gotować ok. 15 minut w osolonym wrzątku.
Makrelę obrać i pozbawić ości. Ostudzony ryż dodać do makreli.
W tym czasie rozgrzać patelnię, dodać lyżkę oliwy, gdy olej sie rozgrzeje dodać cebulę, smażyć, aż cebula sie zeszkli i dodać przecier pomidorowy.
Doprawić solą, pieprzem i chilli (oczywiscie jak ktoś lubi na ostro).
Dodać ok. 2 lyżek oliwy.
Paprykarz można przełożyć do słoików, wlać 1 lyżkę oliwy, zakręcić i przechowywać w lodówce przez 2 tygodnie.

Smacznego! :)

 

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

 

 

Potrawa ta jest łatwa i szybka w wykonaniu. Moja rodzinka uwielbia fasolkę jak i pomidory, więc danie to bardzo im smakowało:) Można zajadać ją samą, albo z kromką chleba.

Mięsożernym radzę dodać kiełbaskę lub mielone mięso, co znacznie podniesie wartość kaloryczną potrawy. Z reguły Mężczyźni wolą bardziej treściwe jedzenie, więc ta propozycja jest idealna dla nich;)

Zamiast mięsiwa można dodać filet z ryby albo zajadać potrawę z ryżem czy makaronem.

 

Składniki:

  • 50 dag fasolki szparagowej (żółta lub zielona)
  • 1 nieduża cebula
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka oleju
  • 3-4 duże pomidory
  • sól
  • pieprz
  • papryka słodka
  • ulubione zioła (u mnie tymianek, lubczyk, oregano, bazylia)
  • ew. kiełbasa/mielone mięso/kurczak/ryba


Fasolkę umyć, odciąć końcówki i ugotować w osolonej wodzie.

W międzyczasie posiekać drobno cebulkę, zeszklić na łyżce oleju. Dodać zmiażdżony czosnek, chwilę smażyć.

Ugotowaną fasolę odcedzić, ostudzić. Po czym pokroić na kawałki.

Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki i pokroić w kostkę. Dodać do zeszklonej cebuli i czosnku. Chwilę podusić, dodać zioła i doprawić do smaku. Ew. można dodać do potrawy podsmażoną kiełbaskę pokrojoną w kosteczkę - wersja dla miesożerców;)


Smacznego! :)


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38
[Listonic]
Serwis pogodowy IMGW
 Aktualna pogoda         »» Prognoza
ilonkowo

Wypromuj również swoją stronę